Recenzje Września 10'
14

Technologią w widza, czyli filmowa [r]ewolucja (Publikacje)
Mężczyzna, który kocha - L’uomo che ama (2008)
Cień - Custodio, El (2006)
Żołnierze Kosmosu 3: Grabieżca - Starship Troopers 3: Marauder (2008)
Żołnierze Kosmosu II - Starship Troopers 2: Hero of the Federation (2004)
Żołnierze Kosmosu - Starship Troopers (1997)
Skąd bierze się fascynacja Bollywoodem? (Publicystyka)
Edyta Bartoszewicz - Skłamałam (1997) (Teledyski)
Wschodnie obietnice - Eastern Promises (2007)
Trzy dni bez wyroku (1991)
Henryk V - Henry V (1989)
Niewiniątka - The Children’s Hour (1961)
Apartament - Wicker Park (2004)
Jestem (2005)


--= Więcej =--
(z ostatnich 6 miesięcy)

Facebook

Menu Główne
Moje Konto
Wyloguj

Szukaj



Chat


Nagrody Filmowe
Srebrne Kadry

Scenariusze

Śmiesznie :-)
Strasznie :0

Cytaty Filmowe

Quizy & Konkursy
Archiwum quizów

News

Dodaj News

Inne

Do Pobrania
Bannery & Reklamy

Użytkownicy Serwisu

Poleć Nas
Pogoda

Blogi filmowe
Filmowe konkret - słowo

Patron Medialny

Radio FTB

Radio Internetowe


Dystrybutorzy
Monolith Films
Monolith Plus
VISION
Anime Gate
Imperial – Cinepix
Kino Świat
Forum Film Poland

Wypożycz Film
Video World
TOP 20

Wyróżnienia
Katalog Gwiazdor


Statek miłości - Boat Trip (2002)



Produkcja: Niemcy, USA
Gatunek: Komedia

Data premiery: 2003-07-04 (Polska) , 2002-10-04 (Świat)

Reżyseria: Mort Nathan
Scenariusz: Mort Nathan, William Bigelow, Mert Rich, Brian Pollack
Muzyka: Robert Folk
Zdjęcia: Shawn Maurer

Czas trwania: 94


Obsada:

Cuba Gooding Jr. :Jerry Robinson
Horatio Sanz :Nick Ragoni
Roselyn Sanchez :Gabriella
Vivica A. Fox :Felicia
Roger Moore :Lloyd
Vivica A. Fox :Felicia
Victoria Silvstedt :Inga
Lin Shaye :Sonya




Gej party

Na świecie nie brakuje mężczyzn, którzy w swoim życiu przeżyli miłosny zawód. Kobieta odeszła, zostawiła faceta samego, zakochanego, rozczarowanego. Odbudowanie się po takim rozstaniu zajmuje niekiedy długie tygodnie, czasem miesiące. Zdecydować się na nowe poszukiwania jest niełatwo, ale i tak samotność w takiej sytuacji jest lepsza niż pojawienie się w pomieszczeniu bez wyjścia wśród setek gejów! Niestety dokładnie taki los spotkał Jerry’ego (Cuba Gooding Jr) oraz Nicka (Horatio Sanz). Mający problemy osobiste chłopacy decydują się zmienić coś w swoim życiu. Zakupiwszy bilety na rejs po Karaibach statkiem wypełnionym panienkami w bikini stają się jednak ofiarami złośliwego sprzedawcy. W ten sposób trafiają na wycieczkę zapoznawczą dla homoseksualnych napaleńców. Czy wytrzymają okrągły tydzień w towarzystwie kochających inaczej?

Jak sugerować może powyższy wstęp „Statek miłości” jest filmem nasączonym dowcipem z podtekstami seksualnymi. Powiem więcej - na takich właśnie dowcipach się opiera. Podczas seansu otrzymamy nawet wiele sytuacji dosłownie wzbudzających niesmak. Trzeba mieć naprawdę niewybredne poczucie humoru, aby wytrzymać, przykładowo, widok siedemdziesięciopięcioletniego Rogera Moore’a (tego Rogera Moore’a!) wyzywająco oblizującego kiełbaskę. Z drugiej jednak strony film posiada liczne cechy klasycznej komedii romantycznej z modelowym przebiegiem fabuły. Otóż zrozpaczony mężczyzna poznaje dziewczynę po przejściach, niespodziewanie zakochują się w sobie, a później po licznych perturbacjach wszystko powoli zmierza do szczęśliwego finału. A że dowcip w obrazie Morta Nathana jaki jest, taki jest, dlatego przestrzegam przed nim już teraz w kontekście oczekiwanego romansu (co z kolei może sugerować polski tytuł filmu).

„Statek miłości” staje się kolejną hollywoodzką pozycją dowcipkującą na temat homoseksualizmu. Jak to w tego typu produkcjach bywa wszystkie stereotypy dotyczące gejów zostają wyolbrzymione, a scenarzystom bardzo zależy, aby widz ubawił się z tego powodu do łez. W późniejszej fazie filmu reżyser co prawda próbuje rozgrzeszyć siebie i swoich współpracowników z podjętego tematu, ale nie wszystkim kinomaniakom będzie odpowiadało to co zobaczą dotąd na ekranie. Myślę, że film zyska raczej wąskie grono entuzjastów.

Największy zawód spotkał mnie jednak ze strony aktorów. Spoglądając na obsadę można było oczekiwać ciekawego występu. Tymczasem wspomniany już Roger Moore nie wyleczył mnie z opinii na swój temat, iż jego mimika jest po prostu irytująca (drażniła mnie już w czasach jego występów jako James Bond), natomiast drewniane ruchy Goodinga Jr’a na tanecznym parkiecie i jego pretensjonalne próby bycia śmiesznym przekonały mnie, że potencjału komediowego w tym Panu nie ma. Nieco jaśniejszym punktem okazał się Horatio Sanz w roli Nicka. Był taki, jaki komediowy bohater być powinien: zabawny, naturalny, może także nieco zbyt głupkowaty, ale paradoksalnie w filmie Nathana odnalazł się właśnie dzięki tej cesze.


Ocena Filmu:



By Tcharekh


Nadesłane dnia: 2010.02.07


Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com


Dodane:  Niedziela, Luty 07, 2010
Recenzent:  Tcharekh
Wynik:
odsłon: 275
Język: pol

  

[ Powrót do indeksu recenzji ]


Wysłany przez Conrados włączone Lut 09, 2010 - 08:41 AM
Mój wynik:

Pamiętam zapowiedzi tego obrazu z przed laty jak chwalony był itp. Nastawiony na pełną rozrywkę uśmiałem się średnio i taka też moja ocena ostateczna 5/10 tyle tylko, że Cuba podobał m i się w tej roli w odróżnieniu do Recenzenta..:)

Strona wygenerowana przez Postnuke 0.726. Kinomaniaki.com By 2004/2008 . .