Księga Ocalenia - The Book of Eli (2010)
Produkcja: USA
Gatunek: Dramat, Przygodowy, Sci-Fi
Data Premiery: 2010-01-29
Reżyser: Albert Hughes, Allen Hughes
Scenariusz: Gary Whitta
Zdjęcia: Don Burgess
Muzyka: Atticus Ross, Leopold Ross, Claudia Sarne
Czas trwania: 118 min.
Od lat: 15
Dystr.: Monolith Films
Obsada:
Denzel Washington: Eli
Gary Oldman: Carnegie
Mila Kunis: Solara
Raz Stevenson: Redridge
Jennifer Beals: Claudia
| |
„Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli….” J 20, 19-31
Eli (Dezel Washington) to wiekowy wędrowiec, który pamięta czasy gdy życie toczyło się jeszcze swoim normalnym rytmem. Teraz, gdy ziemia została dotknięta przez klęskę żywiołową, on jako ten „wybrany”, usłyszawszy głos wewnątrz siebie, wyrusza z misją dostarczenia na zachód pewnej „Księgi.” Przemierzając różne miejscowości, będąc 30 lat w drodze natrafia na pewne miasteczko, nad którym władzę sprawuje szalony i okrutny Carnegie (Gary Oldman). Od tego momentu podróż naszego bohatera zaczyna się komplikować…
Osobami odpowiedzialnymi za reżyserię są znani w Ameryce bracia Hughes. Owi panowie karierę zaczynali jako „wojownicy” o prawa Afroamerykanów. Obrazy w ich wydaniu: (Zagrożenie dla społeczeństwa, Martwi Prezydenci) , kipiały od konfliktów rasowych. Nie gloryfikowali oni swej nacji, lecz ukazywali o ile trudniej jest młodemu, czarnoskóremu człowiekowi stać się porządnym obywatelem, aniżeli w przypadku białych. Najczęściej to brak środków do życia, brak pozytywnych wzorców do naśladowania oraz dyskryminacja policji powodowała, że często ci młodzi ludzie uciekali się do najprostszych pieniędzy, poprzez handel narkotykami. Wspólne dzieła obu panów zbierały dobre recenzje, lecz filmy te nie trafiały do większej widowni. W 2001 roku po sześciu latach przerwy w kręceniu filmów fabularnych, obaj panowie podjęli się całkowicie nowemu wyzwaniu. Dostali propozycję wyreżyserowania obrazu: Z piekła rodem , gdzie miejsce akcji to nie ulice Brooklynu, lecz Londyn 1888r. Akcja ma miejsce w czasach, gdy na ulicach grasował maniakalny zabójca prostytutek zwany „Kubą Rozpruwaczem.” W rolach głównych mogliśmy oglądać Johnny’ego Deppa, Heather Graham oraz Iana Holma.
Był to pierwszy obraz obu panów z poza ich środowiska. Film ten okazał się całkiem przyzwoitym kinem. Zbierając pochlebne recenzje odniósł sukces komercyjny, przy budżecie 35 mln, zarobił 75 mln. Odniesiony sukces i wyrobiona renoma skłoniła do wysunięcia wniosków, że teraz już wszystko pójdzie o wiele łatwiej. Rodzeństwo jednak postanawia spróbować własnych sił w pracy „samodzielnej” – każdy z osobna na własną rękę. Dlaczego? Podobno podczas realizacji „ Z piekła rodem” doszło do kilku spięć i sprokurowało to taką, a nie inną decyzję. Kilkuletnia separacja nie wyszła im jednak na dobre i już po pięciu latach ponownie widywano naszych braci razem. Nauczka, jaką dostali, na pewno pozostawiła po sobie trwały ślad. W 2008 roku w ręce obu panów wpadł scenariusz Garego Whitta (Kiper, Akira) do filmu Księga Ocalenia. Czy lekcja, jaką otrzymali nasi reżyserzy wpłynęła pozytywnie na ich prace? Czy najnowszy obraz z supergwiazdą w roli głównej okaże się sukcesem na skale światową ziszczając marzenia Hughesów?
Twórców Księgi Ocalenia można na pewno pochwalić na samym wstępie za dobór męskiej części obsady, bo jak tu nie zachwalać, gdy po jednej stronie barykady widzimy Denzela Washingtona (Raport Pelikana, Człowiek w Ogniu, John Q) , a po drugiej Gary’ego Oldmana (Leon Zawodowiec, Air Force One, Nienarodzony). Obaj panowie gwarantują znakomite widowisko aktorskie, dzięki któremu nie mam obaw, co do gry w tym filmie. Niestety nie poszło im już tak dobrze z doborem głównej roli kobiecej, niewybaczalne jest zaangażowanie do takiego filmu kogoś tak drobnego jak Mila Kunis ( Chłopaki też płaczą, Boot Camp, Max Payne). Pani ta już raz pokazała, że się nie nadaje do tego typu ról w Max Payne z Markiem Wahlbergiem , męczyła tak i w tym filmie.
Co jeszcze przemawia za? Otóż na pewno muzyka skomponowana przez Atticusa Rossa, Leopolda Rossa i Claudię Sarne, dla całej trójki był to debiut na dużym ekranie i wyszedł im celująco!. Następny w kolejce do pochwał stoi pan z aparatem, czyli znany już w tej branży, pracujący od kilkudziesięciu lat fotograf Don Burgess (Forrest Gump, Contact, Spider Man, Ekspres Polarny), który ukazał w sposób genialny świat zniszczony i wypalony od słońca. Drugą pochwałę, otrzyma ode mnie Denzel za sceny walki, w których samodzielnie brał udział bez pomocy kaskaderów. Człowiekiem odpowiedzialnym za sprawność fizyczną i umiejętność władania maczetą, rękami i nogami Washingtona był sam Don Inosanto, protegowany Bruca Lee. Niestety pozostałe elementy obrazu są już tylko średnie. Ostatnio to reguła, że twórcom naprawdę genialnych pomysłów, starcza cierpliwości tylko na pierwszą część filmu, gdy zaś zbliżamy się ku końcowi, nagle dostajemy jakiś dziwaczny film.
Sam Washington schodzi na drugi plan, ustępując podium (niestety) pani Kunis. Kobieta ta odbiera głównemu bohaterowi magię oraz twardość. Eli zaczyna nam mięknąć, popełnia banalne błędy i zaprzestaje walczyć. W przeciwieństwie do Solary (Kunis), która nieoczekiwanie zabiera się do konfrontacji z mścicielami, co niestety nie wygląda za ciekawie, a nawet powiedziałbym - komicznie. Aktorka ta pasuje w moim mniemaniu do ról typu: „Dziewczyny z Drużyny VI” ,a otrzymuje role całkiem odmienne, wcielając się w wojowniczki, czy agentki FBI (Payne). Twórców nie ratuje nawet fakt, że w pierwowzorze rolę „Solary”, przydzielili Kristen Stewart (Zmierzch, Wszystko za Życie), która z powodów konfliktowych przy pracach do kolejnej, trzeciej już odsłony Zmierzchu, odmówiła. Amerykanie dysponują aktorkami naprawdę „ostrymi”, takimi, na które patrzy się z przyjemnością podczas akcji. Weźmy choćby gwiazdę „Szybkich i Wściekłych” Michelle Rodriguez (Avatar, Resident Evil, Zbuntowana). Ta kobieta ma w sobie „szatana” i podczas scen walki ją podziwiamy.
Reasumując, kino braci Hughes to naprawdę ciekawy pomysł i dobra gra aktorska (z jednym wyjątkiem), opatulona w piękną muzykę i świetne zdjęcia, lecz zepsuta przez pośpiech i niedopieszczenie szczegółów. Brak większego wyjaśnienia w tym, co tak naprawdę stało się z Ludźmi i co dokładnie było przyczyną kataklizmu, ograniczają widza. Nieziemsko słaba Mila Kunis zmniejsza poziom aktorstwa, a druga część obrazu zawodzi. Na szczęście finał obrazu podnosi z kolan i stawia do pionu, lecz nadal czujemy garba, bo czegoś obrazowi brakuje, by dać więcej, aniżeli 7/10. Choć Film miał potencjał na kino wybitne, takim nie jest. Zabrakło na pewno więcej akcji w wykonaniu Denzela, bo były one naprawdę majstersztykiem! Z kina wracałem zadowolony, lecz z mały niedosytem. Po długiej „batalii” w walce o ocenę „The Book of Eli” (zmieniałem ją kilkakrotnie), to dopiero samo pisanie tejże recenzji pozwoliło wystawić mi ocenę obiektywną, nie podyktowaną emocjami.
Ocena Filmu: 

By Conrados
Nadesłane dnia: 2010.02.06
Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Wyłączność do recenzji posiada Serwis www.kinomaniaki.com
Dodane: Niedziela, Luty 07, 2010 Recenzent: Conrados Wynik:     odsłon: 368 Język: pol
|